“W poprzednim sezonie odrodziliśmy się, bo nie było przez lata drużyny w Ekstraklasie. Chcemy rozwijać się zarówno pod względem organizacyjnym, finansowym, jak i sportowym. Chcielibyśmy przywrócić sławę bytomskiemu hokejowi, żeby zawodnicy chętnie przyjeżdżali do naszego miasta” – zapewnia Andrei Gusov. Trener hokejowej BS Polonii Bytom w obszernej rozmowie opowiada o filozofii budowy zespołu na sezon 2026/2027, w tym planie, jak zapewnić więcej gry bytomskiej młodzieży. Stawia też konkretny cel na kolejne rozgrywki.
Udało się trochę odpocząć i złapać oddechu po pierwszym, wymagającym sezonie w Tauron Hokej Lidze?
Zawodnicy po sezonie dostali miesiąc wolnego i mogli odpocząć. 5 maja rozpoczęliśmy okres przygotowawczy składający się z ośmiu tygodni pracy. Daliśmy kadrowiczom (Kamil Górny i Christian Mroczkowski) dwa tygodnie wolnego po mistrzostwach świata. Od 1 czerwca dołączyli do drużyny. Myślę, że wszyscy zdążyli odpocząć i za nami fajny okres ciężkiej pracy.
Dzięki naszemu trenerowi odpowiedzialnemu za przygotowania motoryczne zawodnicy fajnie popracowali i w czwartek mieliśmy ostatni trening. W planach była sauna i zajęcia, które mają służyć budowie atmosfery wśród zawodników. Teraz udają się oni na urlopy i ponownie zbieramy się 20 lipca. Dzień później czeka nas pierwszy trening na lodzie.
Udało się w tym pierwszym okresie przygotowawczym zrealizować wszystkie założenia?
Tak, jesteśmy bardzo zadowoleni. Trener Jakub Mróz wykonywał testy zarówno na początku przygotowań, jak i pod koniec pierwszego etapu. Wszystko świeci się na zielono, wszyscy zawodnicy osiągnęli progres zarówno pod względem siłowym, jak i motorycznym.
Zawodnicy, którzy byli z nami w poprzednim sezonie wiedzieli już, czego można się spodziewać. Mamy też informacje od nowych zawodników, że praca była ciężka, ale i przysporzyła im wiele przyjemności. Każdemu przypadła do gustu.
Od dawna przyglądali się nowym nabytkom
Jednym z nowych zawodników, którzy dołączyli do Polonii jest Yevgen Fadyeyev. Co pan może powiedzieć na jego temat? Już wcześniej był w kręgu waszych zainteresowań.
Już w tamtym roku z nim rozmawialiśmy. Wiem też, że był na liście życzeń innych polskich klubów. Teraz udało nam się zbudować ukraińską kolonię, bo mamy 5 zawodników tej nacji w drużynie. W tamtym roku przez problemy rodzinne musiał nam odmówić. Stracił obojga rodziców w krótkim czasie.
Teraz udało się wszystko dopiąć, a sam jestem w ciągłym kontakcie z trenerem reprezentacji Ukrainy. Odnośnie każdego z tych zawodników posiłkowałem się informacjami bezpośrednio od niego. Wiem na co ich stać. Miejmy nadzieję, że wszyscy fajnie się zaadoptują do naszej ligi. A warto zaznaczyć, że to zawodnicy, którzy będą grać w elicie światowego hokeja.
Olexeia Voronę znamy natomiast z tafli Tauron Hokej Ligi. W środowisku krąży wiele pozytywnych informacji na jego temat.
Mam podobne odczucia, obserwując mistrzostwa świata rozgrywane w Sosnowcu. Mocno mu się przyglądałem. W trakcie mistrzostw Vorona i Fadyeyev grali cały czas razem i zbierali dużo punktów. Potem dowiedziałem się, że od 6 roku życia trenują i razem grają. Myślę wobec tego, że będziemy mieli do dyspozycji dwójkę zgranych hokeistów.
Rozmowy z kadrowiczami i najlepszym strzelcem rozgrywek
Miesiąc temu został tatą, a to zawsze pomaga. Zrobiliśmy duży wywiad środowiskowy na jego temat i słyszałem dużo pozytywnych opinii. Sam zrezygnował z gry w Toruniu i chciał zmienić otoczenie. Postanowiliśmy dać mu szansę.
Warto też pamiętać, że cały czas przy budowie drużyny musimy zważać na nasz budżet. Nie ukrywam, że prowadziliśmy rozmowy z Alexandrem Peresunko, który do THL trafił jako król strzelców zaplecza słowackiej ekstraligi. Rozmawialiśmy przez pół roku, ale finalnie wybrał inny kierunek. Prowadziliśmy też rozmowy z innymi hokeistami, w tym m.in. z Patrykiem Krężołkiem, czy z Szymonem Kiełbickim. Ten ostatni w ostatniej chwili postawił na ofertę z GKS-u Tychy. Przeglądaliśmy naprawdę dużo ofert.
Niemniej myślę, że selekcja w tym sezonie była dobra. Udało nam się ściągnąć takich zawodników, jakich chcieliśmy. Mam nadzieję, że zespół będzie poukładany w szatni i wytworzy się bardzo pozytywna atmosfera. A do tego dojdzie odpowiednia gra na lodzie. My ze swojej strony zrobimy wszystko, żeby im pomóc.
Nową postacią w polskiej lidze będzie za to obrońca Artem Hrebenyk. Czym przekonał do siebie?
To młody zawodnik, grał ostatnio w lidze francuskiej. W poprzednim sezonie również spoglądaliśmy w jego kierunku, ale finalnie wybór padł na Leeviego Karjalainena. Sam zawodnik mocno chce się rozwijać i ma ku temu odpowiedni potencjał. Miejmy nadzieję, że zarówno on, jak i pozostali zawodnicy sprostają oczekiwaniom i wpasują się w naszą koncepcję.
A co było dla pana największym wyzwaniem podczas budowy składu na kolejny sezon?
Zauważyłem, ze często jest tak, że trenerzy przywożą swoich krajanów. Jest dużo zawodników ze Szwecji i Finlandii. Lubię rozmawiać z zawodnikami i trochę poszperać w ich głowie. A z Finami brakowało bezpośredniej komunikacji. Ktoś cały czas musiał tłumaczyć, a to nie to samo.
Postanowiłem, że pójdziemy w innym kierunku i zobaczymy, jakie przyniesie to efekty. Wiem ze swojej perspektywy, że mogę wejść do szatni i z każdym swobodnie porozmawiać na wszelkie tematy. Każdy z nim porozumiewa się po angielsku albo po polsku, więc nie będzie problemów z komunikacją.
Dla sztabu oprócz umiejętności hokejowych istotne było też, jakimi są osobami poza lodem, jak zachowują się w szatni. To ważny element w budowaniu drużyny. Życzyłbym sobie, żeby każdy z nich pokazał się z jak najlepszej strony.
Polacy towarem deficytowym
Mateusz Bepierszcz będzie też przedłużeniem myśli trenera i osobą, która wesprze młodych zawodników w szatni?
Przyznam, że z Mateuszem wszystko potoczyło się błyskawicznie. Zadzwonił do mnie z propozycją. Gdy powiedziałem, że możemy porozmawiać nagle okazało się, że już podpisał umowę. To była również bardzo mocna inicjatywa z jego strony, by trafić do Polonii. Miałem okazję prowadzić go w Tychach i Nowym Targu, bardzo dobrze go znam.
W ostatnich latach grał na wysokim poziomie w Katowicach i jestem przekonany, że bardzo nam się przyda. Z nawiązką wypełni lukę po odejściu Radosława Sawickiego. Muszę przyznać, że ciężko znaleźć teraz na rynku Polaków prezentujących odpowiedni poziom. W tym roku dostępnych było tylko trzech/czterech polskich zawodników, którzy mogli realnie wzmocnić każdą drużynę. Mateusz postanowił zmienić otoczenie i cenię go nie tylko, jako zawodnika, ale i jako człowieka.
Ma w swoim dorobku wiele tytułów i jestem przekonany, że będzie dzielił się z młodzieżą swym doświadczeniem. Wyróżnia się walecznością, siłą fizyczną, ma dobry, sportowy charakter. Dla każdego z nowych zawodników znajdziemy odpowiednie miejsce w zespole i wszystko odpowiednio skomponujemy.
Większe oczekiwania wobec młodzieży
Skoro już mówimy o naszej bytomskiej młodzieży, to jaką rolę młodzi zawodnicy będą odgrywać w kolejnym sezonie? Niektórzy mają już doświadczenie z pierwszego sezonu w Tauron Hokej Lidze.
Moim zdaniem w poprzednim sezonie największy postęp zrobił Paweł Wybiral. Dużo więcej oczekuję od Michała Zająca, bo moim zdaniem potrafi grać dużo lepiej. Teraz wymagania wobec niego będą jeszcze większe. Znam jego możliwości. Na dużo więcej stać też Arkadiusza Karasińskiego. Miniony sezon był nierówny w jego wykonaniu, nie wiem z czego to wynikało. Generalnie wszyscy naszym zdaniem poczynili postępy.
Mogę powiedzieć, że będziemy od nich jeszcze więcej wymagać. Niektórzy z nich borykają się z urazami. Po zabiegu jest Tymoteusz Petrażycki, podobnie jest w przypadku Aleksandra Bodory i Jana Stępnia. Ciężko na razie coś więcej o nich powiedzieć.
Bytomski brylant dołączy do zespołu
Trenuje z nami teraz kilku młodych chłopców z drużyny Centralnej Ligi Juniorów. 20 sierpnia ma do nas dołączyć jeszcze bytomski talent Amadeusz Tyński. Miał teraz okazję uczestniczyć w specjalnym campie w Pradze. Jeśli zauważymy, że któryś spośród naszych wychowanków będzie się fajnie prezentował, to na pewno na niego postawimy. Oczywiste jest to, że od razu nie dostanie wielu szans na grę, ale powoli będziemy go wprowadzać. Nadmierny pośpiech może im wyrządzić sporo krzywdy zarówno pod względem fizycznym, jak i mentalnym. Trzymamy rękę na pulsie, obserwujemy mecze CLJ i rozmawiamy z trenerami.
Kibice bardzo mocno dopytują o Andreia Buyalsky’ego. To był najlepszy strzelec Polonii w poprzednim sezonie. Jak wygląda jego sytuacja?
Od kilku miesięcy trwają z nim negocjacje. Dogrywamy warunki kontraktu. Śmialiśmy się w ostatnich dniach z jego menedżerem, że prościej podpisać kontrakt w NHL niż dograć wszelkie formalności związane z kontraktem Buyalsky’ego w Bytomiu. Moim zdaniem wszystko zmierza w dobrym kierunku i na dniach wszystko będzie jasne.
Jedną z nowych twarzy w zespole będzie też Filip Wielkiewicz. Co przesądziło o zakontraktowaniu tego zawodnika?
Sam zawodnik zwrócił się do mnie z zapytaniem. Stwierdził, że chce grać w hokeja. Odbyliśmy bardzo szczerą, męską rozmowę. Wiemy, że w tamtym sezonie Podhale Nowy Targ grało w 1 lidze. Klub cały czas boryka się z problemami finansowymi. Sam Filip powiedział, że przez ostatnie dwa sezony nie mógł w pełni skupić się na grze w hokeja. Dogadaliśmy się w ten sposób, że jeśli wszystko będzie w porządku to dostanie szansę. A jeśli nie, to po męsku się pożegnamy i pójdziemy w swoją stronę.
Doskonale znam Filipa, to bardzo charakterny zawodnik obdarzony sporymi umiejętnościami. Musiał połączyć pracę z hokejem przez problemy, jakie dopadły nowotarski hokej. Można tylko żałować, bo grupa niezłych zawodników musiała skończyć przez to karierę. Nie da się połączyć pracy z odpowiednią grą w hokeja.
Spore zmiany czekają nas w całej lidze w kolejnym sezonie. Wiele zespołów mocno przemeblowało swoje składy. Czego się pan spodziewa po sezonie 2026/2027?
Liga cały czas idzie do przodu dzięki temu, że gra w niej sporo obcokrajowców, a każdy klub stawia sobie coraz ambitniejsze cele. O polskiej lidze mówi się już wszędzie. Rozmawiam z wieloma znajomymi z całej Europy i słyszę, że choćby w Anglii rozmawiają o bardzo solidnym poziomie naszej ligi. Dzwonili też do mnie z Kazachstanu i miałem pewne propozycje od menedżerów. Kazachowie chcą przyjechać do Polski widząc, jak potoczyła się historia Buyalsky’ego.
Widać, że wszystkie kluby się wzmacniają i poszukują nowych rozwiązań. To tylko świadczy, że poziom Tauron Hokej Ligi idzie do góry. Jedyny problem polega na tym, że ciężko jest znaleźć polskich hokeistów. Cały czas zwracam na to uwagę, że mamy potężny problem. Musimy mocniej stawiać na szkolenie młodzieży, by był większy wybór i konkurencja. Niedługo taki problem dosięgnie reprezentację Polski.
W związku debatuje się nad pewnymi pomysłami. Rozmawialiśmy nawet w gronie trenerów reprezentacji o tym, by wprowadzić do gry większą ilość Polaków. Ale prawda jest taka, że w tej chwili młodzież nie jest gotowa na poziom i wymagania, jakie stawia THL. Jeśli nagle wprowadzimy dużą ilość młodych chłopaków na lód, to obniżymy poziom rozgrywek. Wszystko trzeba robić mądrze i spokojnie. Trzeba przede wszystkim szkolić młodzież i dawać im szansę.
Nowe wyzwania i ambitne cele nie tylko w Tauron Hokej Lidze
Po pierwszym niezwykle udanym sezonie w roli beniaminka oczekiwania kibiców na kolejne rozgrywki będą jeszcze wyższe. Jaki cel postawiliście sobie na kolejne rozgrywki?
Przyznam szczerze, że nie spodziewałem się, że sezon tak się dla nas ułoży. Zagraliśmy naprawdę bardzo dobry sezon. Większość meczów przegraliśmy różnicą jednej bramki. W wielu z nich przegrywaliśmy, gdy w końcówce ściągaliśmy bramkarza z lodu. Drużyna pokazała charakter i umiejętności. Mieliśmy do tego fajne wsparcie od kibiców. Rywale traktowali nas naprawdę bardzo poważnie, jak silnego konkurenta. Nawet delikatnie nas się obawiali.
Spotykam się z kibicami i doskonale rozumiem ich oczekiwania. Całe środowisko chce, by hokej rozwijał się i zrobił kolejny krok do przodu. Każdy z nas chce, żebyśmy grali jeszcze lepiej. Przed startem sezonu działacze wejdą do szatni i będziemy rozmawiać na temat oczekiwań i celów, jakie będą przed nami stawiać.
W poprzednim sezonie odrodziliśmy się, bo nie było przez lata drużyny w Ekstraklasie. Chcemy rozwijać się zarówno pod względem organizacyjnym, finansowym, jak i sportowym. Chcielibyśmy przywrócić sławę bytomskiemu hokejowi, żeby zawodnicy chętnie przyjeżdżali do naszego miasta. Zależy nam na tym, by wizerunek klubu był jak najlepszy i mówiono o nich tylko w pozytywny sposób.
Chcemy dać radość kibicom, żeby przełożyło się to także na nabory wśród najmłodszych w Akademii. To naczynia połączone. Widzieliśmy, ile dzieci przychodzi na trybuny na nasze mecze. To świadczy o tym, że zainteresowanie jest bardzo duże.