“Pod względem organizacji, dynamiki gry i sposobu prowadzenia zespołu możemy ten sezon zaliczyć do udanych. Od całego środowiska otrzymaliśmy wiele ciepłych słów, że nie byliśmy łatwym rywalem. Trener grał szerokim składem i zebraliśmy sporo doświadczenia” – mówi Sławomir Budziński podsumowując miniony sezon w wykonaniu hokeistów BS Polonii Bytom. Dyrektor sportowy sekcji hokeja na lodzie opowiada o filozofii budowy męskiej i żeńskiej na kolejny sezon. I o procesie szkoleniowym, w którym kluczową rolę w męskiej drużynie odgrywa nie tylko Andrei Gusov, ale i asystenci mający we krwi bytomskie DNA.
Po sześcioletniej przerwie hokeiści BS Polonii Bytom wrócili w minionym sezonie do Tauron Hokej Ligi. Zespół rundę zasadniczą zakończył na siódmej pozycji z dorobkiem 53 punktów, a w ćwierćfinale play-off uległ Zagłębiu Sosnowiec. Jak w szerszej perspektywie ocenia pan powrót hokeistów Niebiesko-Czerwonych do elity?
Sławomir Budziński (dyrektor sportowy sekcji hokeja na lodzie Polonii Bytom): Udział Polonii Bytom po takim czasie nieobecności w najwyższej klasie rozgrywkowej był na początku sezonu jedną wielką niewiadomą. Założyliśmy sobie, że chcemy budować zespół złożony z młodych zawodników, którzy nam zaufali w I lidze. Czekaliśmy na odpowiedni moment, by powrócić do hokejowej elity. Chcieliśmy do nich dobrać zawodników z doświadczeniem z Tauron Hokej Ligi, które pozwoliłoby nawiązywać równorzędną walkę o ligowe punkty.
W pewnym momencie sezonu mogliśmy odczuwać niedosyt, bo notowaliśmy minimalne porażki. Nie zdołaliśmy poprawić swojej sytuacji w ligowej tabeli i finalnie zakończyliśmy sezon na siódmym miejscu. Z tej pozycji przystępowaliśmy do fazy play-off. Na pewno pozostał sportowy niedosyt, bo często decydowały hokejowe niuanse. Brakowało nam po prostu kropki nad “i”.
Pod względem organizacji, dynamiki gry i sposobu prowadzenia zespołu możemy ten sezon zaliczyć do udanych. Od całego środowiska otrzymaliśmy wiele ciepłych słów, że nie byliśmy łatwym rywalem. Trener grał szerokim składem i zebraliśmy sporo doświadczenia. Zawodnicy, którzy przeszli z nami z I ligi do THL łącznie zaliczyli 60 spotkań w tym sezonie. Mogli się sporo nauczyć i mam nadzieję, że efekty zobaczymy w kolejnych rozgrywkach.
Jednym z celów Polonii po powrocie do THL było postawienie i ogrywanie jak najwięcej liczby wychowanków. Sporo szans otrzymali m.in. Tobiasz Jaworski i Tymoteusz Petrażycki, ale i inni młodzi zawodnicy. Czy udało się zrealizować cele założone przed sezonem w tym zakresie?
Wspomniani zawodnicy byli najmłodsi. Musieli zmierzyć się z ligowymi wyjadaczami. Przejście z zespołu juniorskiego do seniorów nie jest łatwe. Często muszą stanąć w szranki z zawodnikami o bogatym CV, którzy mają ogromne, często międzynarodowe, doświadczenie. Do tego dochodzi inny sposób szkolenia i kultura hokejowa. Byliśmy trochę kopciuszkiem, ale dobrze przygotowanym i pracowitym. W dodatku z odpowiednim zapleczem.
Bytomskie DNA na ławce trenerskiej
Zespół miał bardzo merytoryczny sztab szkoleniowy, któremu przewodził Andrei Gusov. Jak ocenia pan współpracę z trenerem? Wiemy, że w kolejnym sezonie pozostanie na trenerskiej ławce Polonii.
To jest właśnie słowo klucz. Moim celem było, żeby pozyskać takiego trenera i jego asystentów, którzy do swojej wiedzy dołożą serce i zaangażowanie. Tym bardziej że wszyscy asystenci trenera Gusova są bytomianami. Wychowali się na tym lodowisku. Grali też o najwyższe cele z drużynami seniorskimi, czy mieli okazję występować w reprezentacji. Nie było w tym żadnego przypadku tylko konkretna strategia i wybranie trenera, który w pewien sposób będzie też pełnił funkcję nauczyciela i pedagoga. Niezwykle istotna jest w tym także cierpliwość, by uczestniczyć w procesie rozwoju całego klubu, która zakłada grę o najwyższe cele.
Jasna filozofia budowy drużyny
Jak będzie wyglądała budowa drużyny na kolejny sezon? Trzon zespołu z minionych rozgrywek udało się zachować.
Drużyna ma ewoluować poprzez poprawę jakości gry w ataku i tym samym skuteczności. Potrafiliśmy stworzyć wiele sytuacji podbramkowych, ale często byliśmy na bakier z finalizacją. Stąd pojawiły się porażki, choć nie traciliśmy wiele bramek. Większość meczów graliśmy na styku i teraz chcemy więcej z nich rozstrzygnąć na swą korzyść.
Jakie profile zawodników będą poszukiwani na kolejny sezon? Na co wraz ze sztabem szkoleniowym kładziecie największy nacisk w poszukiwaniach?
Głównie chodzi nam o to, żeby poprawić grę w przewagach i mówiąc ogólnie – po prostu grać skuteczniej. Chcemy dominować i strzelać decydujące bramki, które będą przynosić nam zwycięstwa i ligowe punkty.
Do drużyny oficjalnie dołączył już reprezentant Ukrainy Jewhen Fadiejew. Co ma wnieść do zespołu?
Jako reprezentanta Ukrainy oczekujemy od niego skuteczności, wniesienia doświadczenia ligowego i stabilności w grze na przekroju całego sezonu. Do tego dochodzi kultura pracy, którą preferujemy. Z zawodnikami pracujemy 12 miesięcy w roku, chcemy by zespół pracował razem. I Jewhen wyraził na to zgodę.
Kiedy możemy spodziewać się kolejnych ruchów transferowych?
Cały czas weryfikujemy rynek, analizujemy potencjalnych kandydatów i rozmawiamy z menedżerami. Będziemy starali znaleźć się takich zawodników, którzy prezentują wyższy poziom sportowy – taki, którego oczekujemy. A jednocześnie będzie nas na nich stać pod względem finansowym. Zależy nam na tym, by cały projekt funkcjonował stabilnie i długofalowo.
Jaki cel będzie postawiony przed męskim zespołem na kolejny sezon Tauron Hokej Ligi?
Zależy nam na tym, by zaprezentować się lepiej niż w minionym sezonie. Na tym etapie bardziej skupiłbym się na odpowiednim przygotowaniu do kolejnych rozgrywek. Po meczach sparingowych będziemy mądrzejsi i będziemy mogli realnie założyć cele, jakie postawimy przed drużyną.
Warto wspomnieć również o kibicach i wysokiej frekwencji na meczach Tauron Hokej Ligi na lodowisku im. Braci Nikodemowiczów. To najlepszy dowód na to, jak wielki głód hokeja na najwyższym poziomie panował w Bytomiu.
Chciałbym z tego miejsca serdecznie podziękować wszystkim fanom, że nas wspierali i w tak ogromnej liczbie pojawiali się na trybunach. I to pomimo spotkań innych sekcji naszego klubu. Kibice nas nie opuszczali i to ogromna radość dla całej naszej społeczności. Drużyny przyjezdne zawsze doceniały frekwencję i atmosferę panującą na bytomskim lodowisku. Mam nadzieję, że dostarczymy kolejnych emocji i frekwencja utrzyma się w nadchodzącym sezonie.
Hokeistki Polonii Bytom zdominowały ligowe rozgrywki
Swą dominacje potwierdziły natomiast hokeistki, które po raz 11 z rzędu wywalczyły mistrzowski tytuł. Widać też w zespole powiew świeżej krwi. Jaka będzie filozofia budowy żeńskiej drużyny na kolejne rozgrywki?
Czapki z głów przed naszymi hokeistkami. Warto zaznaczyć, że nie przegrały w tym sezonie żadnego spotkania. Zbudowaliśmy określoną ścieżkę rozwoju i trzy zespoły występujące na różnych poziomach rozgrywkowych. Mamy drużynę w Młodzieżowej Lidze Hokeja Kobiet, w Tauron Hokej Lidze jest też zespół Szkoły Mistrzostwa Sportowego. I do tego dochodzi drużyna seniorska. To pozwala na bieżąco regulować poziom rozgrywek i dawać szansę najzdolniejszym zawodniczkom młodego pokolenia, by dołączyły do hokejowych wyjadaczek.
Taki kierunek pozostanie, bo to wynika z piramidy szkoleniowej. W wielu środkach nie ma takiej możliwości. To nasz cel szkoleniowy, a wyniki są wypadkową realizacji tego celu. I to już od grup naborowych, gdzie dostrzegamy ogromną liczbę młodych dziewczynek zainteresowanych grą w hokeja i nauką jazdy na łyżwach. Nasza była zawodniczka Aneta Krzemień współpracuje z nami w roli trenerki. Cały czas chcemy kreować sposób patrzenia na hokej kobiecy w Polsce.
A on się zmienia w ostatnich latach?
Tak, dostrzegam, że młode pokolenie jest bardziej otwarte i gotowe do wyjazdów zagranicznych. Stało się to bardziej możliwe ze względów finansowych. Świat też zaczął zwracać uwagę na polskie hokeistki młodego pokolenia, które próbują swoich sił za oceanem, w Kanadzie, czy w Szwajcarii i Skandynawii. Dziewczyny wyjeżdżają już w czasie nauki w szkole średniej bądź na studiach. Mamy już pierwszą zawodniczkę, która gra w lidze uniwersyteckiej. Jest to Julia Zielińska, która przeciera szlaki dla kolejnych Polek. Mam nadzieję, że będziemy dobrą marką na świecie, jeśli chodzi o kobiecy hokej.
Z roku na rok widać, że konkurencja nie śpi i coraz mocniej ostrzy sobie zęby na to, by w końcu zdetronizować hokeistki Polonii. Finałowe starcia z Kojotkami Naprzód Janów były tego dowodem.
Po zdobyciu pierwszego mistrzostwa Polski, jako trener ówczesnej drużyny powiedziałem dziewczynom, że łatwiej się wspiąć na szczyt niż się na nim utrzymać. Wszyscy chcą cię z niego zrzucić. Dziewczyny odpierają te ataki już 11 sezon z rzędu, co oznacza, że nadal są nienasycone. Żeby być na tym poziomie mentalnym trzeba być mistrzyniami z krwi i kości i cały czas przeć do przodu.
W hokejowej akademii rosną już natomiast godni następcy. Zawodnicy z zespołu U-18 wywalczyli złote medale mistrzostw Polski, a ekipa U-20 sięgnęła po brązowe medale. Teraz pozostaje czekać na to, że kolejna fala wychowanków dostanie szansę w pierwszym zespole.
To będzie najtrudniejszy, wręcz milowy krok dla nich. Nie każdy z tych chłopców ma wystarczająco wytrwałości i cierpliwości w dążeniu do celu. Ale będziemy przy nich, wspierając ich doświadczeniem i wskazówkami. To oni ostatecznie podejmować będą decyzje.
Jakie cele ogólne przed całą sekcją hokeja na lodzie zostaną postawione na kolejne miesiące?
Chcielibyśmy utrzymać pewien trend wzrostowy pod względem jakości szkolenia, ilości zawodników, a to będzie przekładało się na wynik poszczególnych zespołów. Jeżeli będziemy mieć zapewnione dotychczasowe warunki, to jestem spokojny o całą sekcję. I to dotyczy całości. Tego jak podchodzimy do pracy z młodzieżą, czy drużynami seniorskimi. Widzimy, jak przekłada się to na frekwencję na trybunach nawet na turniejach młodzieżowych. Doceniamy to, czym dysponujemy i chcemy iść cały czas ro przodu.