Grał m.in. w Niemczech, Austrii i Holandii, a pierwsze hokejowe kroki stawiał w Stanach Zjednoczonych. – Wyjechałem do USA, gdy miałem 13 lat. Spędziłem tam 10 lat grając w rozgrywkach młodzieżowych m.in. NCAA. To było znakomite doświadczenie, bo rozgrywki młodzieżowe mają swą renomę w USA i cieszą się dużym zainteresowaniem – opowiada Yevgen Fadyeyev, jeden z nowych nabytków hokejowej Polonii Bytom. Reprezentant Ukrainy opowiada nam o kulisach przenosin do Bytomia i celach, jakie stawia na nadchodzący sezon Tauron Hokej Ligi.
Jesteś jednym z nowych zawodników w szeregach hokejowej BS Polonii Bytom. Jak to się stało, że trafiłeś do Polski? Wspominałeś nam, że już rok wcześniej miałeś ofertę z Bytomia.
Yevgen Fadyeyev (nowy zawodnik Polonii Bytom, reprezentant Ukrainy): Rok temu, gdy otrzymałem pierwszą ofertę zmarł mój tata. Było mi wtedy ciężko pozmierać myśli i zdecydować się na taki krok. Wybrałem wówczas propozycje z Holandii, gdzie oprócz gry w hokeja mogłem poukładać swoje życie rodzinne. Straciłem obojga rodziców w ciągu ostatnich trzech lat. Gdy moja kondycja mentalna uległa poprawie i wszystko było już pod kontrolą, grałem już na zdecydowanie wyższym poziomie. Było to widać choćby podczas zeszłorocznych mistrzostw świata w Anglii.
W marcu zadzwoniłem do trenera Andreia Gusova, który zapytał, czy byłbym zainteresowany przenosinami do Polonii. Zdecydowałem się na ten krok, nie miałem już żadnych wątpliwości. Byłem zdeterminowany, by poczynić ten ruch i zagrać na wyższym poziomie. Wiem, że rodzice nakłanialiby mnie do tej decyzji. Byli moimi największymi kibicami i bardzo mocno mnie motywowali. Poświęcili bardzo wiele czasu i wysiłku, bym mógł grać w hokeja. Dlatego robię to też dla nich.
Rozmawiałeś przed podjęciem finalnej decyzji z Bohdanem Diachenko, za którym debiutancki sezon w Polonii? Co mówił o naszym klubie?
Rozmawiał z nim w lutym podczas zgrupowania reprezentacji Ukrainy w Anglii. Dopytywałem, jak wygląda życie w Polsce. To był dla niego pierwszy rok. Dopytywałem o mnóstwo rzeczy związanych z Polonią i samym miastem. Wypowiadał się o wszystkim w superlatywach. Dlatego, gdy rozmawialiśmy z trenerem, to łatwiej było mi podjąć taką decyzję. Bohdan był jedną z osób, która bardzo mi pomogła.
Masz spore doświadczenie w kilku europejskich klubach, ale swą hokejową przygodę rozpoczynałeś w Stanach Zjednoczonych.
Wyjechałem do USA, gdy miałem 13 lat. Spędziłem tam 10 lat grając w rozgrywkach młodzieżowych m.in. NCAA. To było znakomite doświadczenie, bo rozgrywki młodzieżowe mają swą renomę w USA i cieszą się dużym zainteresowaniem. To też dobre przetarcie dla zawodników, którzy potem z juniorskiego hokeja trafiają do collegu. Nie jest tajemnicą, że wielu znakomitych zawodników z collegu ląduje potem prosto w NHL. To ogromny krok w odpowiednim kierunku.
Lodowiska są też mniejsze, więc trzeba szybciej myśleć i podejmować decyzje. To było też dla mnie wielkie doświadczenie życiowe, bo udałem się tam bez rodziców. Musiałem szybciej dorosnąć i stać się bardziej dojrzały. Nie ukrywam, że okres spędzony w USA odcisnął ogromne piętno na mojej karierze. Po okresie gry w collegu miałem ofertę by zagrać w lidze ECHL (trzeci poziom rozgrywkowy w Stanach Zjednoczonych), ale finalnie nic z tego nie wyszło. Wróciłem wtedy do Ukrainy i następnie rozglądałem się za możliwością gry w Europie.
Masz spore doświadczenie z ligi niemieckiej, austriackiej i holenderskiej. Co możesz powiedzieć o poziomie rozgrywek? Gdzie czułeś się najlepiej?
Z perspektywy czasu myślę, że pobyt w Holandii był najlepszy. Było mi łatwiej się zaadoptować dzięki temu, że wiele osób posługiwało się językiem angielskim. Ligowy hokej stał tam na niezłym i przede wszystkim wyrównanym poziomie. W Oberlidze (trzecia ligowa w Niemczech) mamy cztery/pięć zespołów prezentujących wysoki poziom, a potem jest już zdecydowanie gorzej.
W Holandii jest to bardziej wyrównane i zbalansowane. Każdy zespół może sprawić niespodziankę. Bardzo mi się to podoba, bo każde spotkanie jest niezwykle wymagające. Musisz być przygotowany na każdy mecz. Poza tym to dobre okno wystawowe. Wielu zawodników, którzy wyróżniają się w Holandii trafiają potem do Francji, Danii czy Polski. To dobre miejsce, by wykonać krok do przodu w swojej karierze.
Jakie cele stawiasz sobie na nadchodzący sezon? Pierwszy sezon po powrocie do Tauron Hokej Ligi był bardzo udany dla Polonii. Teraz oczekiwania będą jeszcze wyższe.
Zdecydowanie, każdy chce wygrywać trofea. To powinien być nasz pierwszy cel, że chcemy wygrać wszystko, co tylko będziemy w stanie. Mamy w drużynie mieszankę rutyny i doświadczenia z młodością. Myślę, że jest to bardzo dobrze zbalansowane. Poprzedni sezon jest już historią, teraz musimy skupić się na kolejnych wyzwaniach. Musimy dać z siebie wszystko, spróbować wygrać play-offy i sięgnąć po mistrzostwo Polski.
Ze swojej perspektywy przede wszystkim chciałbym pomóc drużynie i strzelić jak najwięcej bramek. Poza tym, mam już trochę doświadczenia i mogę w ten sposób dodatkowo pomóc młodym zawodnikom.