Jest żywą legendą kobiecego hokeja w naszym kraju, a teraz staje przed szansą na 15. mistrzowski tytuł w karierze. Karolina Późniewska wraz z zawodniczkami Polonii Bytom rozpoczyna w sobotę finałową rywalizację z Kojotkami Naprzodem Janów. – Wiem, że to będą ciężkie boje. W zeszłym roku strata koncentracji spowodowała, że rozegrałyśmy bardzo słabe drugie spotkanie. Przegrałyśmy go na swoim lodowisku. Nasze rywalki są silne i mogą w każdej chwili zaskoczyć – podkreśla kapitan Niebiesko-Czerwonych przed finałami Tauron Ligi Hokeja Kobiet. Pierwsze dwa spotkania już w sobotę i niedzielę na lodowisku im. Braci Nikodemowiczów. Początek o godz. 17.00.
Pamiętasz, który to będzie finał mistrzostw Polski w twojej karierze? Sporo się tego uzbierało.
Karolina Późniewska (kapitan sekcji kobiet Polonii Bytom): Wszystkie złote medale, jakie zdobył klub mam na swoim koncie (14 mistrzostw Polski). Teraz walczymy o 11 z rzędu.
Zdominowałyście w ostatnich latach ligową rywalizację. Takie finał wzbudzają jeszcze większy dreszczyk emocji? Jak podchodzisz do tegorocznej rywalizacji z Kojotkami Naprzód Janów?
Jasne, że tak. Gdyby nie wzbudzało to emocji, to myślę, że już nie grałabym w hokeja. Pewnie większość zawodników ma podobne odczucia. Mam na myśli bardziej doświadczone i dojrzałe zawodniczki, które powoli zastanawiają się nad zakończeniem kariery. Kolejne zwycięstwa i walka wciąż nas motywuje i napędza do dalszej gry.
Jakiego finału spodziewasz się w tym roku? W zeszłym sezonie walka była bardzo wyrównana. Twoja bramka przesądziła o losach tytułu w trzecim meczu z Kojotkami.
Myślę, że teraz też czekają nas zacięte mecze. Chociaż personalnie mamy lepszy zespół, gdy porównamy to z poprzednim sezonem. Wróciła do nas Klaudia Chrapek i Oliwia Tomczok. Mamy fajną trzecią “piątkę” zbudowaną z młodych dziewczyn, które do nas trafiły. Mamy naprawdę trzy wyrównane “piątki”. Ale ekipa z Janowa też ma silny skład, to połączenie rutyny z młodością. Mają przy tym sporo kadrowiczek. Liczę na walkę na fajnym, sportowym poziomie, żeby cieszył kibiców i wszystkie zawodniczki.
Obserwujemy zmianę pokoleniową w szeregach Polonii. Jaką rolę młode zawodniczki odgrywają już w zespole? Widać, że nie tylko doświadczone wiodą prym w Polonii.
Cieszy to, że w naszych strukturach jest SMS, który wykonuje znakomitą pracę. Zawodniczki trafiają do nas z różnych zakątków Polski. Każdy chce grać w szeregach mistrza Polski i walczyć o najwyższe cele. Dziewczyny wniosły do nas wiele jakości, również pod względem fizycznym. Są bardzo wyrośnięte, a w hokeju dobre warunki fizyczne mają duże znaczenie. Pokazały się też z dobrej strony na mistrzostwach U-18, wiele młodych zawodniczek dostało też powołania na mistrzostwa świata dywizji IIA w Bled. Ich ciężka praca owocuje i cieszy to, że w Bytomiu dokładają swoją cegiełkę do sukcesów.
Przed tym sezonem doszło do reorganizacji rozgrywek i podziału na dwie grupy. Jak podchodzisz już z perspektywy czasu do tych zmian?
Jest mi przykro, że jest tak mało drużyn w lidze. Kiedyś wyglądało to inaczej. Było więcej drużyn na wyższym poziomie i już w ćwierćfinałach czy półfinałach bywało ciężko. Teraz wyniki mówią same za siebie. W półfinale wygrywałyśmy po 12:0. Nie jest to wina zawodniczek. Niemniej i tak w porównaniu z przeszłością, to o wiele więcej młodych dziewczynek garnie się do hokeja.
Odczuwasz faktycznie, że sukcesy reprezentacji Polski i twoje indywidualne przekładają się na większe zainteresowanie kobiecym hokejem?
Mam taką nadzieję. Wierzę, że przynajmniej tyle mogę zrobić swoją osobą, by przyciągnąć młode dziewczynki na lodowiska. Gdy zaczynałam swoją karierę, to było nas raptem kilka. A teraz są SMS-y i rozgrywki ligowe. Generalnie uważam, że podział rozgrywek ligowych jest dobrym rozwiązaniem, bo nie było sensu urządzać dalekich wyjazdów i wygrywać po 30:0. Rywalki nic się nie uczą i nikt z takich meczów nic nie wynosi.
Po raz pierwszy finały toczyć się będą do trzech wygranych spotkań. Może zatem dojść do sytuacji, że kolejne złoto będziecie świętować poza Bytomiem.
Fajnie byłoby przypieczętować mistrzowski tytuł na naszym lodowisku i cieszyć się z kibicami, ale nie myślimy o tym. Chciałybyśmy rozstrzygnąć losy finałów jak najszybciej. Gdyby się udało to w trzech meczach. Wrócimy wtedy do Bytomia i będziemy świętować. Kibice na nas na pewno poczekają.
Macie już coś przygotowane związane ze świętowaniem kolejnego tytułu?
Nie, nie jestem osobą, która cieszy się na zapas. Wiem, że to będą ciężkie boje. W zeszłym roku strata koncentracji spowodowała, że rozegrałyśmy bardzo słabe drugie spotkanie. Przegrałyśmy go na swoim lodowisku. Nasze rywalki są silne i mogą w każdej chwili zaskoczyć. Skupiamy się na pierwszym, sobotnim meczu i małymi kroczkami chcemy dojść do mistrzostwa.
Słowo “finał” i walka o 11. tytuł mistrzowski z rzędu jest najlepszym zaproszeniem dla kibiców.
Zdecydowanie. Nie mogli świętować historycznego złota dla juniorów młodszych U-18, bo było to na wyjeździe. Przy okazji wielkie gratulacje dla trenera Bartłomieja Stępnia. Zapraszamy na nasze lodowisko na oba mecze finałowe, by wspierali nas i byli naszym szóstym zawodnikiem.
Jak ważne jest dla was takie wsparcie z trybun? Wiemy, że kibice potrafią zgotować bardzo gorącą atmosferę.
To już pokazały kolejne finały, gdzie trybuny były zapełnione. Z przymrużeniem oka nawet mówiliśmy, że frekwencja była lepsza niż na meczach mężczyzn w czasach I ligi. To pokazuje, że kobiecy hokej wzbudza zainteresowanie w naszym lokalnym środowisku. To daje bardzo dużo, ale z drugiej strony grając przed własną publicznością pojawia się mały stres. Kibice domagają się od nas zwycięstwa. Wierzę, że atut naszego lodowiska i wypełnione trybuny poniosą nas do walki.